<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.0.5" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Poczet-Jasmina.pl</title>
	<link>http://www.poczet-jasmina.pl</link>
	<description>Blog po??wi????cony grupie rekonstrukcji historycznej "Poczet Ja??mina".</description>
	<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 18:56:43 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.0.5</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Geneza herbów rycerskich</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=178</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=178#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 18:49:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<category>Geneza herbów rycerskich</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=178</guid>
		<description><![CDATA[Geneza herbów rycerskich
Referat na temat genezy herbów rycerskich, zapraszam do przeczytania i dyskusji. Cyfry w środku tekstu są przypisami, lecz niestety ciężko jest mi sformatować tekst na tej stronie, więc publikuję to w takim jakim jest stanie i bez obrazków niestety. Zaznaczam, że jest to jedynie mały referat na ten temat i z góry przepraszam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Geneza herbów rycerskich</p>
<p>Referat na temat genezy herbów rycerskich, zapraszam do przeczytania i dyskusji. Cyfry w środku tekstu są przypisami, lecz niestety ciężko jest mi sformatować tekst na tej stronie, więc publikuję to w takim jakim jest stanie i bez obrazków niestety. Zaznaczam, że jest to jedynie mały referat na ten temat i z góry przepraszam za ewentualne pomyłki merytoryczne czy językowe.</p>
<p><a id="more-178"></a></p>
<p>	Rozważając geneze herbów rycerskich należy zastanowić się czym jest herb, przytoczę tutaj jedną z definicji słownikowych: „Herb (nazwa przyjęta z niem. Erbe) – znak rozpoznawczo-bojowy, wywodzący się z symboliki heroicznej lub znaków własnościowych, od XII w. ustalany według ścisłych reguł heraldycznych, pełniący funkcję wyróżnika osoby stanu rycerskiego, później szlacheckiego, także rodziny, rodu, organizacji kościelnej, mieszczańskiej bądź cechu rzemieślniczego, korporacji, miasta, jednostki podziału terytorialnego lub państwa.”1. A więc jak widać herb może odnosić się do różnych instytucji, czy też osób nie związanych z interesującą nas problematyką. Aczkolwiek w tej jakże skromnej definicji zawarto pewne ważne sformułowania dotyczące genezy owych herbów rycerskich. W dalszej części pracy postaram się, między innymi przybliżyć te zagadnienia. W pracy Stefana Krzysztofa Kuczyńskiego „Niektóre zagadnienia symboliki heraldycznej na tle funkcjonowania herbu jako znaku” autor analizuje elementy determinujące herb jako taki. Wśród nich wymienia tarczę z godłem, hełm z klejnotem, barwę (tynktury) oraz dla Polski wyróżnia również zawołanie, czyli proklamę. Uzupełnia to podaną wyżej definicję słownikową o niezmiernie ważne elementy. Herby w Polsce określano początkowo jako arma, insignia i clenodium. Następnie jednak w XV wieku zapożyczono z języka niemieckiego wspomniany wcześniej wyraz Erbe i przyjęto go jako określenie właśnie na przedstawienie dziedzicznego znaku rodowego na tarczy.2 Herb przedstawiany jest na tarczy, której kształt zmieniał się na przestrzeni dziejów. Pierwsze przedstawienia heraldyczne dokonywane były na tarczy normańskiej w kształcie trójkąta z zaokrąglonymi rogami i górą, inną tarczą była tarcza hiszpańska, duża zaokrąglona u dołu, a pod koniec XII i XIII wieku zaczęto używać gotyckich tarcz, charakterystycznie łukowato zakończonych. Następnie w trakcie ewolucji boki tarczy zostały wyprostowane, a później i dół zaokrąglony. Później tarcza heraldyczna zmieniała się na różne sposoby aż do tarczy francuskiej z XVIII w.3<br />
Ryc.1 Zmiany kształtu tarcz heraldycznych na przestrzeni wieków.4<br />
	Herby można podzielić na cztery grupy. W pierwszej będą herby z wyobrażeniami figur, które powstały na skutek podziału tarczy (np. herb Gero), w drugiej będą tak zwane herby mówiące, które w swojej nazwie zawierają przedmiot heraldyczny (np. herb Łodzia), w trzeciej będą tzw. mobilia herbowe, czyli atrybuty związane z rycerskim rzemiosłem, ale również do tej grupy zaliczają się zwierzęta, często powiązane z mitami (np. gryf). Ostatnią grupą są godła puste, które nie posiadaj żadnych figur heraldycznych, a ich pole jest jednolite, aczkolwiek nie spotykamy ich w heraldyce polskiej.5<br />
	Jako datę pojawienia się herbów w europie zachodniej przyjmuje się 2 ćwierć XII w.6, natomiast w Polsce jest to XIII wiek.7 Po 1150 roku moda i zwyczaj posługiwania się herbami rozszerza w różnych kierunkach stopniowo obejmując chrześcijańską Europę.8 Około 1250 r. proces przyjmowania herbów objął rycerstwo śląskie, potem Wielkopolskę, Małopolskę i Mazowsze. W II połowie XIII wieku pojawiła się wśród Piastów moda na przedstawienia z motywami z rycerskiej ideologi takimi jak lwy, smoki czy gryfy.9 Wpływ na polską heraldykę na pewno miało zagraniczne rycerstwo, które osiedlało się w Polsce. Część z polskich herbów pochodzi z Niemiec, Czech czy Moraw, pokazuje to skąd napływały elementy kultury rycerskiej do Polski.10 Kolonizatorzy niemieccy przynieśli ze sobą również swój język ojczysty, z którego powstały zapożyczenia w języku Polskim takie jak wspomniany wcześniej herb (Erbe -dziedzictwo), turniej (Turnei) czy hołd (Huld). Najstarszą pieczęcią Polską, w której można odnaleźć zachodnioeuropejskie reguły heraldyczne jest pieczęć  Żegoty herbu Topór, wojewody i kasztelana krakowskiego.11 Prawdopodobnie pierwszym posiadaczem herbu w zachodniej Europie był Godfryd Plantagenet, który swoje godło miał otrzymać od teścia, króla Angli – Henryka I,  z okazji ślubu z Matyldą, która była wdową po cesarzu Henryku V.12<br />
	Zastanowić się również trzeba nad pojęciem znaku, który występuje w źródłach historycznych pod kilkoma postaciami: pisma (liter), znaków liczb (cyfer), znaków ideograficznych (ideogramów) oraz znaków muzycznych (nut).13 Ważne jest to o tyle, że „czytając” znaki czy herby, musimy zdawać sobie sprawę z możliwości pomyłki. Biorąc pod uwagę to, iż owe znaki pisane były przez osoby mające całkowitą wiedzę o ich znaczeniu, a „czytane” były również przez osoby, które równie dobrze wiedziały co one oznaczają. Przysparza to niemałych problemów dzisiejszym badaczom tematu. Omówienie problematyki znaczeniowej herbów można przeczytać w artykule Czesława Deptuły „W kręgu starych i nowych refleksji nad genezą i symboliką herbów szlachty polskiej (znaki – mit -historia)”14, gdzie autor przybliża tematykę legend herbowych opisując między innymi dwie niezmiernie ciekawe publikacje. Pierwszą Marka Cetwińskiego i Marka Derwicha „Herby, legendy, dawne mity” wydaną w Wrocławiu w 1989 r., oraz książkę Mariusza Kazańczuka „Staropolskie legendy herbowe” również wydaną we Wrocławiu ale w 1990 roku. W pierwszej z publikacji opisane są relacje pomiędzy mitami, które nawzajem się przenikają i wywołują skojarzenia z interesującymi nas herbami. Przykładem może być podkowa utożsamiana z symboliką góry, również postrzeganej jako ziemia. Podobną tezę odnośnie podkowy -góry wysnuwa Znamowierski,15 lecz łączy to raczej z tamgami, o których mowa będzie w dalszej części mojej pracy. Dla przykładu podaję część polskich herbów z znakiem podkowy.<br />
Ryc.2 herby ze znakiem podkowy. Źródło: Znamowierski A. „Insygnia, symbole i herby polskie”, Warszawa 2003<br />
Następnie w drugiej publikacji oprócz symboliki herbów autor zauważa także sposób umiejscowienia poszczególnych części znaku na tarczy herbowej. Podejmuje on także problematykę relacji baśń-historia, lecz o samej genezie herbów niewiele pisze. Temat symboliki heraldycznej podejmuje również Tomasz Panfil w swojej pracy „Lingua symbolica. O pochodzeniu i znaczeniach najstarszych symboli heraldycznych w Polsce.”. Opisany jest tam między innymi związek faunistycznych godeł z mitami i rytuałami, autor zwraca uwagę także na zależność formy i znaczenia herbu od czasu jego powstania.<br />
	Dywagacje na temat pochodzenia herbów rycerskich zacząć należy od uświadomienia sobie, iż istnieje kilka teorii na ten temat. Między innymi są teorie wywodzące herby ze skandynawskiego pisma runicznego, germańskich znaków bojowych, czy też z kultury antycznej, Grecji i Rzymu lub powstania ich w wyniku zetknięcia się pierwszych krzyżowców z kulturą muzułmańską i bizantyjską. Inną teorią, ale powiązaną w pewien sposób z konfrontacją kulturową jest wpływ transformacji ustrojowej i ewolucja uzbrojenia16, którą między innymi postaram się szerzej w dalszej części mojej pracy przybliżyć. Istnieją także teorie takie jak teoria turniejowa oraz społeczna koncepcja narodzin herbów, czy też wywodząca je od znaków własnościowych.17<br />
	Najpierw jednak warto zastanowić się nad teorią znaków własnościowych, które przekształciły się w osobiste znaki dziedziczne - herby. Wywód ten jakże interesujący zacząć należy od starożytności, gdzie już znane były oznaczenia własnościowe. Przykładem może być praktyka stemplowania, bądź wypalania piętna na skórze bydła kontynuowana do czasów obecnych.18 Znakami takimi oznaczano również różne przedmioty. Wśród owych znaków na wyróżnienie zasługują Tamgi(ryc.3), które były używane przez podgórskich pasterzy Azji i europy wschodniej.<br />
 Ryc.3 Tamgi. Źródłó: Znamowierski A. „Insygnia, symbole i herby polskie”, Warszawa 2003</p>
<p>	Warto przytoczyć tutaj definicję: „Tamga (w językach mongolskim i narodów tureckich słowo to oznacza „znak”,  „piętno”) własnościowy znak, który był dziedzicznym symbolem rodu, plemienia, a później nawet wspólnoty państwowej.”19. Na uwagę zasługuje fakt dziedziczenia tego symbolu, zupełnie tak jak to się odbywa w stosunku do herbów. W późniejszych czasach tamgi zdobiły również pieczęci, czy też chorągwie, np. chorągiew Złotej Ordy.20 To samo dzieje się przecież z naszymi herbami, a więc takie porównanie, czy wywodzenie od znaków własnościowych jest jak najbardziej na miejscu. Przykładem są niektóre polskie herby, które ewidentnie powstały ze znaków kreskowych(ryc.4).<br />
	Zagadkowe jest pochodzenie tamg, lecz przypuszczać można, iż zostały wprowadzone w V/VI w. p.n.e. przez plemię Sarmatów, używane były również w Persji i Indiach w wiekach późniejszych, a nawet przez Awarów, Chazarów i Protobułgarów około VI w. n.e..21</p>
<p>	Innymi znakami są używane przez władców plemion, wspólnot, czy państw symbole ciał niebieskich, zwierząt czy postacie świętych, dla przykładu można podać chorągiew Czyngis-chana, na której widniał sokół.22 Duża część tych znaków przeszła proces heraldyzacji, pojawiając się na herbach państwowych, miejskich czy rycerskich.<br />
	Innym ciekawym poglądem jest wywodzenie herby od innych znaków kreskowych, a mianowicie run skandynawskich. Wymienić tutaj należy pracę Franciszka Piekosińskiego „Heraldyka polska wieków średnich”, w której można zaleźć wywody herbów od właśnie owych run, dla przykładu podać można wyobrażenie runy z okresu przedherbowego rodu Korczaków.<br />
Pogląd ten autor wywodzi z herbów niektórych członków rodu, którzy mieli odmienny herb w postaci stanicy runicznej, lecz i one się różniły między sobą, także autor postanowił zaproponować swój wzorzec owej stanicy z okresu przdherbowego przedstawiony powyżej.<br />
	Wśród herbów, które przetrwały od średniowiecza do czasów współczesnych tylko około 30% można wywodzić od znaków kreskowych.24 Uprzedmiotowienie wzorów kreskowych odbywa się wraz z przyjmowaniem nowych znaków jako godeł heraldycznych.25<br />
	Oprócz teorii wywodzenia herbów ze znaków kreskowych istnieje cały szereg teorii militarno – społecznego ich pochodzenia. Jeżeli mówimy o militarnym pochodzeniu należałoby zacząć od czasów najstarszych czyli od starożytnych Greków i Rzymian. Jak wiadomo Grecy zdobili swoje tarcze różnymi wyobrażeniami pochodzenia mitologicznego i nie tylko, dla przykładu podaję fragment greckiego naczynia pokryty malowidłami przedstawiającymi wojowników z tarczami.<br />
	Następnie należałoby wspomnieć o Rzymianach, którzy nadawali legionom i kohortom osobne insygnia, dla przykładu podaję taki oto obrazek przedstawiający oddział rzymski. Jak widać mają oni tarcze ozdobione złotymi malowidłami, a nad nimi powiewa sztandar z wyobrażeniem zwierzęcia.<br />
	Idąc dalej tym tropem wspomnieć należy barwne tarcze wojowników z 1066 roku z tkaniny z Bayoux przedstawiającej bitwę pod Hastings, podbój Angli przez normanów. Na tkaninie można odnaleźć wiele różnych wyobrażeń zwierząt czy symboli. Jednak nie możemy utożsamiać ani znaków rzymskich, greckich czy tych pochodzących ze wczesnego średniowiecza28 z herbami. Wynika to z charakteru tych znaków, które nie są dziedziczne, a przynależą do poszczególnych wojowników. Dopiero w XII wieku w europie zachodniej dochodzi do świadomego przekazywania znaków młodszym pokoleniom rodu.29<br />
	Niedługo po powstaniu tkaniny z Bayoux bo w roku 1096 wyruszyła pierwsza kurcjata rycerska. Zebrani na niej rycerze z różnych krajów, różnie ubrani i uzbrojeni mogli już wtedy dostrzegać potrzebę odróżnienia się od wrogów. Przypuszczać można, iż już wtedy zaczęto umieszczać znaki na tarczach.31 Jednak dopiero podczas drugiej wyprawy zorganizowanej w latach 1147 – 1149 nastąpiło opracowanie pewnych reguł heraldycznych.  W tym samym czasie następuje to także w europie. Natomiast w Polsce jak nadmieniłem wcześniej następuje to dopiero w wieku XIII.32 Niestety udział polaków w ruchu krucjatowym był dość nikły. Wynikało to między innymi ze stopnia schrystianizowania społeczeństwa oraz z faktu, iż nieliczna była grupa rycerzy która nie miała nadziei na odziedziczenie ziemi.33 W tym czasie właśnie Europa przechodzi rewolucję uzbrojenia, ma to związek właśnie z rycerskimi kontaktami międzynarodowymi w Ziemi Świętej. Najnowszym osiągnięciem techniki wojskowej staje się hełm garnczkowy, w XII wieku ma on formę jeszcze nie wykształconą, brak jest płytki nakarczkowej. Pole widzenia takiego rycerza znacznie się ogranicza, patrzy on tylko przez dwie szparki na oczy zwane wizurami, pole widzenia w takim hełmie jest więc bez porównania z wcześniejszymi szłomami otwartymi. Jakby tego nie było mało, hełm zasłania praktycznie całą twarz, więc rozróżnienie wroga od przyjaciela staje się prawie zupełnie nie możliwe.<br />
Zmusza to więc również do zastosowania jakichś wyróżników, a owymi wyróżnikami są właśnie znaki heraldyczne i kontrastujące barwy, którymi pokrywa się części nie tylko uzbrojenia, ale i oporządzenia końskiego. Niestety takie elementy podczas długotrwałej walki ulegają zabrudzeniu. Przy opisywaniu herbów należy też zwrócić uwagę na ową kolorystykę, gdzie używa się głównie siedmiu tynktur: dwóch metali (złoto symbolizujące boski majestat, słońce światło itp. oraz srebro czyli czystość, niewinność, lojalność), oraz pięciu barw: czerwieni (miłość, dzielność, ogień), zieleni (nadzieja, rycerskość, radość), purpury (pokuta, mądrość, duma), błękitu (prawda, lojalność, niezawisłość) oraz czerni (pokora, skromność, smutek, piekło, noc). Dodając do tego mnogość podobnych do siebie herbów odróżnienie poszczególnych walczących staje się nadzwyczaj trudne, bądź w ogóle nie możliwe. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę heraldykę polską gdzie jeden herb przypisany jest całemu rodowi, a więc możliwe jest to, iż osoby z jednego rodu mogły stanąć naprzeciw siebie w jednej bitwie. Aby rozróżnić walczących pod Grunwaldem Władysław Jagiełło nakazał przepasać się im wiechciami słomy.34<br />
	Jednak moim zdaniem ważnym czynnikiem wyróżniającym podczas bitwy jest chorągiew. A co za tym idzie oddział skupiony wokół proporca za znakiem (herbem) pana feudalnego, bądź herbem ziemskim. Wg Józefa Szymańskiego36 właśnie z owego proporca – chorągwi herb przechodził na elementy uzbrojenia ochronnego. Aby lepiej zorientować się w nazewnictwie przytoczę tutaj definicję weksylium- jest to”znak bojowo – rozpoznawczy, wykonany z tkaniny, mocowany do drzewca, liny lub drążka. Istnieje kilkadziesiąt rodzajów weksyliów z których najbardziej rozpowszechnionymi w przeszłości były proporzec i chorągiew(&#8230;)”.37  Skupienie wokół jednego punktu umożliwiało sprawne poruszanie się oddziału i w razie zagubienia w bitewnym zgiełku odnalezienie się.38 Szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę, iż rycerze często byli podobnie uzbrojeni. Wspomnieć tutaj warto o bitwie Kazimierza Sprawiedliwego z Rusinami, gdzie podczas bitwy został on uznany za poległego, lecz później zostaje przez nich rozpoznany dzięki znakowi zwycięskiego orła, który mógł znajdować się na chorągwi.39 W ten sposób właśnie widać jak ważne były znaki i chorągiew w tamtych czasach. Dowódcami chorągwi byli książęta, panowie lenni, a więc ich znak widniał na weksylium.40 Lecz znane są także przypadki pomyłek w identyfikacji oddziałów, ze względu na podobieństwo do siebie poszczególnych herbów. Przykładem może być historia podkanclerzego Mikołaja Trąby, który pomylił chorągiew św. Jerzego (biały krzyż na czerwonym tle), z herbem Dębno (również biały krzyż na czerwonym tle) należącym do oddziału Dobiesława z Oleśnicy.41 Wartym nadmienienia jest fakt, iż aby rozpocząć walkę oddziały rozwijały swoje chorągwie. Był to jeden z ciekawych obyczajów wojennych.42 Rozpoznawanie chorągwi było jedną z ważniejszych rzeczy na polu bitwy, więc każdy zgromadzony pod znakiem herbowym musiał wiedzieć jakie chorągwie są po której stronie. Oprócz chorągwi ważne są wcześniejsze od nich proporce, czyli „weksylium o długim płacie zakończone początkowo językami ostrymi (od jednego do trzech), a do końca XII wieku językami prostymi (od trzech do pięciu). Ten drugi rodzaj proporca nosi nazwę gofanonu. Jego nazwa wywodzi się ze staroniemieckiego słowa guntfan (gunja – wojna, fan – znak)”.43 Proporce zazwyczaj były mocowane do włóczni – ważnego elementu kultury rycerskiej. Chorągiew od gofannonu różni się położeniem figury heraldycznej, która na gofanonie skierowana była ku dołowi lub ku górze, a na chorągwi natomiast ustawiona była w pozycji właściwej.<br />
     Przed używaniem gofanonu powszechnym znakiem pokoju był krzyż, który poźniej w XII przeszedł także na proporce. Wspomnianą wcześniej chorągiew pojawiła się w XIII wieku wraz z upowszechnieniem się herbów.46 Teza ta kłóci się z wcześniej przytoczonym poglądem Józefa Szymańskiego jakoby herby trafiły z proporców na inne elementy uzbrojenia. Możliwe, iż w tym samym czasie herby zdominowały pola tarcz i proporców czy chorągwi, a następnie zaczęto przyozdabiać nimi inne elementy takie jak końskie kropierze, czy tuniki noszone na zbrojach. Jednak militarna teoria narodzin herbów nie objaśnia zasady dziedziczności znaku herbowego.47<br />
	Kolejną teorią powiązaną wszak z militarnym aspektem rycerskości była turniejowa teoria pochodzenia herbów. Turnieje rycerskie pojawiły się w europie zachodniej około XI w. w charakterze ćwiczeń wojskowych. Za twórcę turnieju uważa się Gotfryda z Preuilly, choć był to jednak proces raczej społeczny.48 Jednak dopiero popularność na dużą skalę turnieje zyskały od XII wieku, od francuskiego turnieju, który później rozpowszechnił się także w Anglii, Włoszech i Niemczech. Dopiero później prawdopodobnie przez Niemcy turniej w XIII wieku zawitał na Śląsk gdzie stał się dość popularną rozrywką. Pierwszy wiarygodnie poświadczony turniej w Polsce odbył się z polecenia Władysława Rogatki 24 Lutego 1243 roku w Lwówku Śląskim.49 W późniejszym okresie turnieje stały się bardziej widowiskiem niż rzeczywistymi ćwiczeniami bojowymi. Były również tłem do miłosnych podbojów, a także okazją do zaprezentowania specjalnie na te potrzeby przygotowanych strojów. Istniały różne rodzaje turniejów takie jak buhurt, gonitwa, właściwy turniej czy turnieje inspirowane tematyką legend Okrągłego Stołu. Na wielkich turniejach międzynarodowych spotykało się najwybitniejsze rycerstwo, a co za tym idzie następowało rozprzestrzenianie się pewnych idei czy pięknych strojów w tym także herbów. Wymogiem przystąpienia do turnieju było posiadanie własnego konia i zbroi.50 Ważna także była nieposzlakowana opinia, rycerz niehonorowy mógł zostać niedopuszczony do turnieju. Nad porządkiem turniejowym czuwali heroldowie spośród których najwyższy rangą był nazywany królem herbowym. Heroldowie na podstawie herbu przedstawiali ogółowi wkraczającego na pole walki rycerza, czy też ogłaszali zwycięzców. Przekazywali oni również wezwania na pojedynki, zapraszali gości i rycerzy, decydowali o wykluczeniu kogoś z turnieju i zapisywali to w opracowywanych przez nich wspaniałych źródłach jakimi są role herbowe.51 Tak więc, herold musiał znać znaczną ilość różnych herbów oraz zasady ich opisywania, inaczej blazonowania. Herb opisuje się od strony trzymającego tarczę rycerza, więc strona lewa jest stroną prawą. Opis należało zacząć od podziału tarczy, barwy pól i godeł, w kolejności od góry do dołu i od prawej heraldycznej do lewej. Godło musiało być umieszczone centralnie, wypełniać całe pole tarczy, ale nie stykać się z jej brzegami.52 Tych właśnie reguł należy przestrzegać opisując dokładnie herb.<br />
     Każdy z uczestników turnieju prezentował publicznie swoje wyposażenie w postaci chorągwi, tarczy i hełmu, który był stawiany na podwyższeniu. Zazwyczaj obyczaj ten miał miejsce na krużgankach, gdzie hełmy znajdowały się na parapetach, a giermkowie dzierżyli chorągwie stojąc w wirydarzu.54 Każdy z obecnych mógł zarzucić nieprawość i niehonorowość danemu rycerzowi, jeśli tego dowiódł, hełm owego rycerza zrzucany był z galerii, a on sam musiał opuścić turniej.55 Ważną rolę również pełnili sędziowie, który byli wybierani spośród szlachty nie biorącej udział w turnieju. Wśród nich mogły znaleźć się również kobiety. Sprawdzali oni stan sprzętu bojowego przed walką i oznaczali go swoimi znakami czy też herbami. Oczywiście głównym zadaniem sędziów było liczenie punktów.56<br />
	Potrzeba zindywidualizowania się pośród innych rycerzy popychała rozwój heraldyki i przyjmowanie herbów. Szczególnie reguły turniejowe wprowadzone po XIII wieku wymagały różnych ceremoniałów związanych np. z hełmem, które omówione zostały powyżej. Każdy kto chciał uczestniczyć w turnieju wywieszał swoją chorągiew przez okno kwatery i mocował tarczę na zewnątrz pod owym oknem.58 Niestety i ta hipoteza nie wyjaśnia dziedziczności herbów.<br />
	Należy jeszcze poruszyć kwestię przemian w ustroju lennym, które są właśnie związane z obydwiema teoriami militarnymi. Następujące rozdrobnienie feudalne zachodzące właśnie w okresie XII i XIII wieku w konsekwencji wywołało wzrost różnorodności znaków herbowych.59 W Polsce herby odmieniano poprzez dodanie do godła krzyża lub gwiazd, zmianę barwy pola tarczy lub godła, pojedyncze lub podwójne przekrzyżowanie godła poziomą belką, łączenie godeł czy zmianę klejnotu.60 Na powstawanie nowych odmian herbów wpływał także rozwój osadnictwa w wyniku gospodarki wypaleniskowej, czy osiedlania się cudzoziemców, a także sprzedaży ziemi. Również zwiększanie się gęstości zaludnienia powodowało potrzebę zakładania nowych chorągwi.61 Zależność lenna wasala od seniora również wpływała na herb którym się posługiwali. W XIII wieku częstym zjawiskiem było występowanie wasala pod znakiem seniora.62 W owym wieku kształtowało się właśnie prawo rycerskie, aczkolwiek różnili się pomiędzy sobą obowiązującymi ich prawami, nie stanowili jednolitej warstwy społecznej.63 Natomiast prawo heraldyczne które ukształtowało się w XIII-nastym, XIV-nastym i XV-nastym stuleciu zaczęło wprowadzać zmiany mające na celu odróżnienie herbu wasala od suzerena.64 Na początku swojego istnienia herby służyły przywódcom, później wasalom, następnie również wasalom niższego stopnia. Prawo posługiwania się herbem w XIII wieku zyskało średnie, a nawet drobne rycerstwo. Następnie w wiekach późniejszych godła przyjmowali duchowni czy miasta.65 Duchowni ci jak na przykład biskupi, którzy nie pochodzili z rodzin szlacheckich, ale byli panami lennymi mogli używać herbów. Natomiast w XIII i XIV wieku dzieje się coś ciekawego, gdyż osoby nie posiadające majątków ziemskich mogą również otrzymać herb z rąk panującego monarchy.66 W dziedziczeniu herbów ważny też był obowiązek stawienia się na wojnę w razie wezwania przez seniora. Każdy syn przejmujący posiadłości po ojcu godził się na kontynuowanie owej tradycji i zarazem przejmowanie znaku na tarczy jako symbolu owej funkcji i pozycji społecznej.67<br />
	Istnieje również teoria pochodzenia herbów od nazw rodów rycerskich, która wywodzi owe nazwy jeszcze z okresu przedherbowego (przed XIIw.).69 Ma to związek z znakami mówiącymi. Ród posiadający na przykład nazwę - zawołanie Groty mógł umieścić na tarczy groty włóczni. Chociaż teoria ta wg mnie jest mało prawdopodobna.<br />
	Podsumowując moje rozważania nie można skupiać się tylko na jednej teorii powstania herbów. Należy na cały problem spojrzeć przez pryzmat ówczesnego społeczeństwa, dróg rozprzestrzeniania się idei i nowinek. Przyjąć można by, iż herby powstały na wypadkowej pewnych zjawisk w XII stuleciu. Wyprawy krzyżowe to była raczej tylko droga rozpowszechnienia się heraldyki. Lecz nie można umniejszyć faktu ich wpływu na rozwój uzbrojenia, a co za tym idzie ozdabiania strojów barwnymi przedstawieniami. Wyróżnik osobisty jakim był znak herbowy spełniał też rolę reprezentatywną i był rozpoznawalny dla ówczesnej społeczności. Szczególnie ważny był na omówionych wcześniej turniejach, a raczej był tam niezbędny. Zależności lenne miały nie mały wpływ na kształtowanie się herbów. Powstawanie ich odmian i ogólne kształtowanie się na skutek dopuszczania lenników do używania osobnych znaków heraldycznych. Czynnik dziedziczenia tych znaków wraz z dziedziczeniem lenna i powinności również był bardzo ważny. W przypadku Polski ważnym tematem jest również pochodzenie herbów. Herby polskie powstały w wyniku kilku czynników wewnętrznych jak i zewnętrznych. Stare znaki kreskowe, znaki własnościowe dały początek części herbów, inne można wiązać z symbolami rycerskimi czy mitami. Najprawdopodobniej cześć z herbów dotarła do polski za pośrednictwem czeskim czy niemieckim. Najszybciej obyczaj ten przyjmował się na terenach granicznych czyli w tym wypadku na śląsku, gdzie popularną rozrywką były turnieje.</p>
<p>Bibliografia:</p>
<p>Adamczewski M., „Narodziny heraldyki, czyli jak powstały herby”, [w:]Mówią wieki, 1991,<br />
nr 8, s. 10-16.<br />
Cetwiński M., Derwich M. „Herby, legendy, dawne mity”,Wrocław 1989<br />
Deptuła Cz. „W kręgu starych i nowych refleksji nad genezą i symboliką herbów szlachty polskiej (znaki – mit -historia)”, [w:]Zeszyty Naukowe KUL 35:1992 nr. 1-2(137-138)<br />
Kazańczuk M. „Staropolskie legendy herbowe” , Wrocław 1990<br />
Kuczyński S.K., „ Niektóre zagadnienia symboliki heraldycznej na tle funkcjonowania herbu jako znaku”, Problemy Nauk Pomocniczych Historii T.II, 1973, s.29 – 43<br />
Panfil T., „Lingua symbolica. O pochodzeniu i znaczeniach najstarszych symboli heraldycznych w Polsce.”, Lublin 2002<br />
Piekosiński F., „Heraldyka polska wieków średnich”, Kraków 1899<br />
Piwowarczyk D., „Obyczaj rycerski w Polsce późnośredniowiecznej (XIV – XV wiek)”, Warszawa 1998<br />
Ptak J. „Chorągiew w komunikacji społecznej w Polsce piastowskiej i jagielońskiej”, Lublin 2002<br />
Szymański J., „Nauki pomocnicze historii”, Warszawa 2006<br />
Świderska U., „Kultura rycerska w średniowiecznej Polsce”, Zielona Góra 2001<br />
Znamowierski A. „Insygnia, symbole i herby polskie”, Warszawa 2003</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=178</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Czeskie polowanie na niedźwiedzia</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=176</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=176#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 14:24:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=176</guid>
		<description><![CDATA[Lotgar, nasz norweski poławiacz małż, śledzi, fląder oraz innych morskich płastug wybrał się w tą sobotę na Morawy, celem odnalezienia i ubicia niedźwiedzia. Całkiem niedawno szykował się do tego polowania w Czerkiesach, starając się wykuć nową włócznię, zaś wieczorami zamiast gimnastykować mięśnie, to wysilał umysł. Ale to już inna historia.
Zerknjcie, co z tego poszukiwania wyszło?

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lotgar, nasz norweski poławiacz małż, śledzi, fląder oraz innych morskich płastug wybrał się w tą sobotę na Morawy, celem odnalezienia i ubicia niedźwiedzia. Całkiem niedawno szykował się do tego polowania w Czerkiesach, starając się wykuć nową włócznię, zaś wieczorami zamiast gimnastykować mięśnie, to wysilał umysł. Ale to już inna historia.</p>
<p>Zerknjcie, co z tego poszukiwania <a href="http://picasaweb.google.com/lotgar/CzechyPolowanieNaNiedzwiedzia#">wyszło</a>?
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=176</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy powakacyjny trening</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=174</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=174#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2009 08:00:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=174</guid>
		<description><![CDATA[Odbędzie się 22go września w Zgierzu w naszej siedzibie na Łąkowej 18.
Następny - dzień później o tej samej porze, w czwartek.
Serdecznie zapraszamy - dodatkowe informacje: jasminpriv@poczta.fm lub gg: 187808 - zostawiać wiadomość, nie zawsze jestem.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odbędzie się 22go września w Zgierzu w naszej siedzibie na Łąkowej 18.</p>
<p>Następny - dzień później o tej samej porze, w czwartek.</p>
<p>Serdecznie zapraszamy - dodatkowe informacje: jasminpriv@poczta.fm lub gg: 187808 - zostawiać wiadomość, nie zawsze jestem.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=174</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Szczecińskie grzybobranie</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=175</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=175#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Sep 2009 07:14:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=175</guid>
		<description><![CDATA[Wyprawowe i podróżnicze idee zataczają coraz szersze kręgi. Nasi znajomi ze Szczecina rozpoczęli swój jesienny sezon leśnych wędrówek.
Zapraszam do ich galerii.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyprawowe i podróżnicze idee zataczają coraz szersze kręgi. Nasi znajomi ze Szczecina rozpoczęli swój jesienny sezon leśnych wędrówek.</p>
<p>Zapraszam do ich <a title="Grzybobranie" href="http://picasaweb.google.pl/Pomorzew11th/WyprawkaNr2Grzybobranie#">galerii</a>.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=175</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Krótka relacja z Zimnej Wody 2009</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=173</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=173#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 09:09:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<category>Zloty</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[9go września rozpoczęła się kolejna edycja Zimnej wody - tym razem powiało nas do Czerkies. Malowniczo położonej wsi na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej.

Dziękuję Wam wszystkim przybyłym za czynny udział.
Młócenie zboża się odbyło, mielenie mąki, kaszy w żarnach się odbyło - codziennie także 4-ry chleby w piecu były wypiekane. Z każdym kolejnym wypiekiem szło to coraz lepiej. Pracy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>9go września rozpoczęła się kolejna edycja Zimnej wody - tym razem powiało nas do Czerkies. Malowniczo położonej wsi na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej.</p>
<p><a id="more-173"></a></p>
<p>Dziękuję Wam wszystkim przybyłym za czynny udział.</p>
<p>Młócenie zboża się odbyło, mielenie mąki, kaszy w żarnach się odbyło - codziennie także 4-ry chleby w piecu były wypiekane. Z każdym kolejnym wypiekiem szło to coraz lepiej. Pracy przy tym było coniemiara, gdyż cały proces zajmował około 8smiu godzin z nakręceniem maki, napaleniem w piecu i oczekiwaniem na wypiek. Z czego po wypieku chleb nie od razu nadawał się do konsumpcji. Pierwsze chleby były z mąki orkiszowej, ale że drożdze dostały zostały rozrobione w zbyt gorącej wodzie, to chleb nie wyrósł i wyszły całkiem niezłe placki podróżnicze.</p>
<p>Kuźnia pracowała od czwartku, co zakończyło się wykonaniem paru sprzączek, krzesiw, grotów do strzał, świecznika do namiotu, przygotowania materiału pod włócznię.</p>
<p>Stolarnia pracowała także od czwartku - miski, łyżki, taboret, stelaż pod kamień szlifierski. Także były próby darcia mniejszych desek z akacji z klocka długości około 25 cm. jednakże pniaczek ma ukryte w środku sęki, przez co deski po ładnej początkowej fazie darcia rozchodzą się i paczą na sękach. Z akacji daje się ściągać całkiem ładne kawałki kory poprzez oklepanie pieńka drewnianym młotkiem, następnie odczekaniem 1dnej doby. Kolejnym etapem było nacięcie kory w jednym miejscu i zdjęcie jej. W efekcie powstała ładna korowa rura, którą można by było po wysuszeniu przerobić na skrzyneczkę.</p>
<p>Spróbowaliśmy także wykonać dzięgć, jednakże albo mieliśmy zły materiał wyjściowy: niewłaściwe kawałki kory brzozowej, albo zbyt dużą temperaturę wypału, lub zbyt długi proces, gdyż powstał ładny wegiel drzewny.</p>
<p>Kuchnia: twaróg, serwatka, masło robione na miejscu. Ja osobiście przygotowałem na miejscu moczone i prażone ziarno gniecione, na błyskawiczną zupę wedle pruskiego przepisu. W wersji bez dodatków można śmiało jeść, w wersji z dodatkami powstało by coś ala płatki sniadaniowe. Wątróbka z ogniska - nowe danie opracowane, przetestowane i zjedzone - wyszła świetnie, podobnie jak jajecznica na dziku tym razem:)</p>
<p>Wieczory mijały na rozmowach i grze w tafla i planowaniu kolejnych wydarzeń.</p>
<p>W tym roku impreza została przeniesiona z lasu na wieś - do Nietoperza. Coś się utraciło, coś się zyskało. Jednym z celi było w normalnych warunkach dokonanie paru prac (kowalskich, stolarskich czy też związanych z wypiekiem), by bariera lasu (wędrówki), braku narzędzi (na plecach się warsztatu czy żaren nie uniesie) nie blokowała nas w rozwoju i doskonaleniu umiejętności. Pomysł sprawdził się bardzo dobrze co zaowocowało znacznie większą ilością przedmiotów codziennego użytku wykonanych przez nas.</p>
<p>Co za rok? zobaczymy, co szlak nam pokaże.</p>
<ul>
<li><a href="http://picasaweb.google.pl/Dazzoth/ZimnaWodaCzerkiesy2009#">Galeria</a> Damiana.</li>
<li><a target="_blank" title="Galeria Budzigniewa" href="http://picasaweb.google.com/Mojmirowicz/ZimnaWoda1113092009#">Galeria</a> Budzigniewa</li>
<li><a target="_blank" href="http://picasaweb.google.pl/nietoperz66/ZimnaWodaNaCzerkiesach#">Galeria</a> Nietoperza</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=173</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Zimna Woda 2009</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=172</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=172#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 08:13:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Tegoroczna edycja Zimnej Wody odbędzie się dzięki gościnności Nietoperza w Czerkiesach koło Pajęczna. Będziemy bliżej gospodarstw, na polach.
Pierwsza faza zacznie się w środę 9go września, druga faza w piątek 11go września.
Zmiana miejsca jak i terminu podyktowana jest przedwszystkim chęcią dalszego rozwijania imprezy. W tym roku zdecydowanie lepsze będzie zaplecze kowalskie (kuźnia już nie polowa, 3ch kowali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="zarna, maka i podplomyki" href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/08/zarna.JPG" target="_blank"><img id="image171" title="żarna, moką i zaraz będą podpłomyki ..." alt="żarna, moką i zaraz będą podpłomyki ..." src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/08/zarna.miniatura.JPG" align="left" /></a>Tegoroczna edycja Zimnej Wody odbędzie się dzięki gościnności Nietoperza w Czerkiesach koło Pajęczna. Będziemy bliżej gospodarstw, na polach.</p>
<p>Pierwsza faza zacznie się w środę 9go września, druga faza w piątek 11go września.</p>
<p>Zmiana miejsca jak i terminu podyktowana jest przedwszystkim chęcią dalszego rozwijania imprezy. W tym roku zdecydowanie lepsze będzie zaplecze kowalskie (kuźnia już nie polowa, 3ch kowali amatorów). dodatkowym aspektem będzie także to, że po zeszłorocznej próbie robienia żaren, mąki oraz wypieków, ten człon został zdecydowanie rozbudowany o: młócenia ziarna, robienie mąki w znacznie większych żarnach, zaś wypiek pieczywa powinien już być w porządniejszym piecu.</p>
<p>Do zobaczenia wkrótce!
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=172</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprawa na Grunwald 5-18.07.2009</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=160</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=160#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 14:28:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<category>Zloty</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=160</guid>
		<description><![CDATA[30go czerwca 2009 ze Złotych Gór w Czechach, przez Opolę, Byczynę, Wieluń, Łęczycę, Kutno, Płock, Lidzbark ruszyła wyprawa chorągwi rycerskiej. Była to pierwsza próba dokonania rekonstrukcji przemarszu konnej grupy wraz z taborami w Polsce na aż tak duzym odcinku przy aż tak wielu uczestnikach.

Moja przygoda rozpoczęła się w Łęczycy, gdzie 5go lipca trafiłem na popas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/fragment-choragwi-zmierzajacej-na-grunwald.jpg" target="_blank"><img id="image165" height="96" alt="fragment-choragwi-zmierzajacej-na-grunwald.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/fragment-choragwi-zmierzajacej-na-grunwald.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>30go czerwca 2009 ze Złotych Gór w Czechach, przez Opolę, Byczynę, Wieluń, Łęczycę, Kutno, Płock, Lidzbark ruszyła wyprawa chorągwi rycerskiej. Była to pierwsza próba dokonania rekonstrukcji przemarszu konnej grupy wraz z taborami w Polsce na aż tak duzym odcinku przy aż tak wielu uczestnikach.</p>
<p><a id="more-160"></a></p>
<p>Moja przygoda rozpoczęła się w Łęczycy, gdzie 5go lipca trafiłem na popas grupy, która od 5ciu dniu już była w podróży. Grupa ta składała się z 3 wozów taborowych,15-17 koni oraz uczestników tej wyprawy. Ze względów na „odkrywczy” charakter tej wyprawy grupa była podzielona na dwa zespoły: konno taborowy, który od Jasenika w Czechach po Grunwald całą trasę pokonał konno wraz z taborami, tak jak było to zamierzone oraz drugi zespół logistyczny, który był odpowiedzialny za organizację i poszukiwanie miejsc na popasy, organizacji pozwoleń na przejazdy przez miasta, czy przewóz karmy dla koni, naszego wyposażenia itp.</p>
<p> </p>
<p>Sama wyprawa okazała się okrutnie trudnym przedsięwzięciem, gdzie właściwie ani rekonstruktorzy ani koniarze nie mieli porównania do przygotowania wyprawy w takiej skali (kto kiedy widział ostatni tabor cygański podróżujący?). W sumie nauka i ponowne odkrycia od podstaw dla wszystkich.</p>
<p> </p>
<p>Ot parę ciekawostek: moje wyposażenie objętościowo zajęłoby przestrzeni na 1/5 wozu, czyli w 3ch wozach byśmy mieli wyposażenie 15stu osób, zaś uczestniczyło nas ponad 40ści osób, a jeszcze niezbędna była przestrzeń dla całego końskiego wyposażenia. Konie w kolumnie dwójkowej wraz z 3ma wozami w trakcie jazdy rozciągały się na długości 100 metrów na drodze, przy silnym skompresowaniu grupy. W przypadku przejazdu przez Płock, gdzie przekraczaliśmy Wisłę, skutecznie zatkaliśmy miasto. Wszystkie konie przyzwyczajone i karmione były owsem. Dziennie potrzebne było około 200kg tego ziarna . W obecnych czasach nie jest łatwo na trasie o tej porze od ręki znaleźć 200kg owsa, stąd osobny transport paszy dla koni.</p>
<p> </p>
<p>Podróż: dystanse, w pokonywaniu,których brałem udział liczyły od 25ciu do ponad 50ciu kilometrów dziennie: step i kłus na zmianę. Ze względu na codzienną zmienność pogody nie miałem potrzeby przebierania się w nowe, suche ubrania. Codziennie mój strój na grzbiecie mókł od deszczu z dwa razy przynajmniej codziennie wiatr i słońce je osuszał – w trakcie jazdy, rano i wieczorem.</p>
<p> </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/fregment-obozu-w-burzy.jpg"><img id="image162" height="96" alt="fregment-obozu-w-burzy.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/fregment-obozu-w-burzy.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>Prawie codziennie mieliśmy burze, niekiedy jeszcze w nocy nad naszymi głowami przetaczały się całuny chmur, rzucające w nas gromami i oblewające strugami deszczu. Z drobiazgów, które miałem mieć przy sobie w trakcie jazdy: tykwa mi pękła pierwszego dnia, zatem zrezygnowałem z jazdy z drugą tykwą, zaś skórzany bukłak się obraził i zaczął przeciekać. Na szczęście codzienna jazda była przerywana, tak by można było uzupełnić płyny w organizmie.</p>
<p><a title="Odpoczynek nad jeziorem Jeleń" href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/odpoczywa-konik.jpg" target="_blank"><img id="image170" height="96" alt="odpoczywa-konik.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/odpoczywa-konik.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>W trakcie wyprawy mieliśmy dwa popasy dwudniowe, które pozwoliły uczestnikom odzyskać siły, koniom się zregenerować. Tobył także czas, dzięki któremu można było dokonać napraw wozów, wprowadzeniu w nich modyfikacji, czy też naprawić i zregenerować fragmenty rzędów końskich, miałem wówczas masę zajęcia.</p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Wyposażenie wykorzystane:</p>
<ol>
<li>Gacie – 3 pary lniane, 1 para wełniana; Lniane sprawdziły się doskonale po raz kolejny. Cudownie się je pierze na sobie w jeziorze, nie ma tyle kłaków co z wełnianych, które założyłem na ostatnią noc na Grunwaldzie … Gacie w zależności od temperatury miałem regularnie podwijane i zwijane. Tylko pierwszego dnia przy aklimatyzacji do siodła stanowiło to kłopot.</li>
<li>Koszule – 3 pary lniane.</li>
<li>Kapelusz słomiany – bardzo potrzebny, choć jak go miałem na głowie, to było mi bardziej gorąco, ale w trakcie deszczu także nieźle chroni.</li>
<li>Dublet – dwuwarstwowy lniano bawełniany, w sumie się z nim nie rozstawałem, podstawowa odzież robocza; bardzo wolno schnie. Po paru godzinach jazdy konnej albo mokry od deszczu albo od potu, dopiero rano jako tako był suchy … dublet sznurowany, ale praktycznie ze sznurowania nie korzystałem.</li>
<li>Kurtka (Wesfalska?) wełniana, jednowarstwowa, wzorowana na kurtce człowieka w trakcie polowania – w mej ocenie o dwa kliny za mało do wygodnej jazdy konnej. Materiał przy kłusie miał tendencje zawijania się na siedzisko. Zdecydowanie lepiej sprawdza się suknia XIII wieczna z rozcięciami. Rękawy strasznie niewygodne przy jakichkolwiek pracach polowych, pracach przy koniu itp – niewygodne są i w opcji ręce wyjęte przez rozcięte dziury w rękawach jak i w opcji „ręce na miejscu”. Wiązanie supłów z rękawów itp. – bez sensowne. W opcji „ręce na miejscu” z rękawów powstawały bardzo wygodne kieszenie, w których można było chować przeróżne rzeczy.</li>
<li><img id="image168" title="podwijanie-nogawic.jpg" alt="podwijanie-nogawic.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/podwijanie-nogawic.jpg" align="left" />Nogawice wełniane 2 pary. Z jednych nogawic wypruć musiałem podszewkę wełnianą – tak się skurczyła, że nie mogłem ich nosić.</li>
<li>Torebka skórzana wraz z dwoma sakiewkami wełnianymi. Na podręczne drobiazgi. Sakiewki trzymałem w torebce. Nawet przy ostrych deszczach w środku sakiewek było sucho.</li>
<li>Pasek skórzany z ozdóbkami.</li>
<li>Płaszcz wełniany dwuwarstwowy – wykorzystywany do spania tylko i wyłącznie, z cienkiej wełny.</li>
<li>Koc wełniany – pierwszą noc pod nim spałem, potem został wykorzystany na podkład pod czaprak. Sprawdza się dla grzbietu konia doskonale. Koń był zadowolony. Czaprak w nocy robił jako materac. Schnął na wieczór i rano.</li>
<li>Futro z barana lub owcy – na siodło. Robiło i za maskowanie i za zabezpieczenie ciała przed obtarciami od różnych metalowych rzeczy sterczących z siodła. Dzięki temu mogłem swobodnie jeździć na zwiniętych gaciach i nogawicach. Po wymianie kulbaki od Bociana na siodło pasterskie od Dominiki baranina na siodło była już zbędna. Dominika: dzięki! Baranina w nocy towarzyszyła czaprakowi i sprawowała się dzielnie.</li>
<li>Kaftan – skórzano wełniany – w sumie służył niekiedy do spania</li>
<li><a title="Dywany, kobierce do spania - jeden z wariantów sypialnych: kaptur, kaftan koszulna - już na Grunwaldzie" href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/spiem.jpg" target="_blank"><img id="image169" height="96" alt="spiem.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/spiem.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>13. Kaptur lniano wełniany. Dzielnie zapracował na wyjazd, w trakcie jazdy albo na mojej albo na czyjejś głowie, niekiedy za pasem, w nocy pomagał w spaniu.</li>
<li>Miska drewniana, kubek gliniany, łyżka, zaś nóż był praktycznie zbędny.</li>
<li>Szczotka ryżowa – przyrząd niezbędny do pogłębiania przyjaźni z Kratką oraz jej towarzyszami i towarzyszkami</li>
<li>Kropierz – w sumie wykorzystany w trakcie bitwy, niekiedy wykorzystywany na noc do spania.</li>
<li><img id="image166" title="buty_nogi_lepsze_ujecie.JPG" alt="buty_nogi_lepsze_ujecie.JPG" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/buty_nogi_lepsze_ujecie.JPG" align="left" />Buty – miałem krótkie ciżmy, które po dwu dniach w Łęczycy straciły podeszwy, zatem przestawiłem się na skórzane łapcie, w które wstawiłem dodatkowo filcowe podkładki, by amortyzowały mi stopy w trakcie jazdy konnej. Zestaw ten sprawdził się rewelacyjnie przy jeździe oraz wszelkich pracach obozowych, czy też robocie wokoło koni.</li>
<li>Hakamore oraz pas napiersiowy. O ile hakamore do jazdy w terenie sięsprawdząło bardzo fajnie, to przy próbach na bitwie komunikacja z wierzchowcem leżała. Znów zawiniło me słabe przygotowanie jeżdzieckie. Pas, który był przełożony przez siodło i pierś konia sprawdzał się w swej roli, w trakcie jazdy siodło trzymało się swego miejsca bardzo dobbrze i się nie przesuwało.</li>
</ol>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/konie-na-obozie.jpg"><img id="image164" height="96" alt="konie-na-obozie.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/konie-na-obozie.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a> W sumie do oporu testowałem swój ubiór na XIV wiek pod kątem wszystkich operacji konnych i dziennego życia i niestety muszę przyznać, że 13stkowy zestaw jest znacznie wygodniejszy i praktyczniejszy dla mnie.</p>
<p>Jako, że jechałem na konną wyprawę na Grunwald z zamiarem wzięcia udziału w bitwie, to miałem jeszcze ze sobą całą masę rzeczy, która była w podróży i na miejscu może potrzebna: opancerzenie, trochę zapasowych ubrań (suknia XIII którą raz założyłem, nie wiem po co), suknia dworska, którą z dwa razy założyłem, suknia lniana, której nie założyłem, suknia druga robocza lniana którą z dwa razy założyłem, masę sprzętu do szycia i napraw rzeczy skórzanych, które były eksploatowane bardzo mocno, trochę narzędzi do drobnych prac w drewnie, których przez całą wyprawę z torby nie wyjąłem.</p>
<p> </p>
<p>Bitwa:<br />
<a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/jasmin-dominika-oraz-kratka-na-powitaniu-choragwii-na-grunwaldzie-16go-lipca.jpg"><img id="image161" height="96" alt="jasmin-dominika-oraz-kratka-na-powitaniu-choragwii-na-grunwaldzie-16go-lipca.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/jasmin-dominika-oraz-kratka-na-powitaniu-choragwii-na-grunwaldzie-16go-lipca.miniatura.jpg" width="72" align="left" /></a>Od środy rozpoczęliśmy intensywne przygotowania do bitwy, nasze konie były całkiem nieźle zaprawione w jeździe, jednakże na miejscu czekały je i nas nowe wyzwania. Niestety próby nie odbywały się z udziałem artylerii, co negatywnie zaowocowało w trakcie samej inscenizacji, gdzie konie reagowały bardzo nerwowo od nadmiaru wrażeń: publika, helikopter, głośniki za zadem, pan z kamerą przed pyskiem, strzelające bombardy i hakownice. Ja jako początkujący amator hippiki miałem spore problemy z opanowaniem i odstresowaniem swej klaczy. Teraz przynajmniej wiem, po co miało się rumaka bojowego, podjezdka oraz konia jucznego i jak silne są różnice w charakterach koni. W każdym bądź razie, próby były intensywne w środę, czwartek oraz piątek, miałem masę ćwiczeń w galopie i ostrych skrętach (także nowum dla mnie), konie w końcu mogły zacząć się szybciej przemieszczać. Siodło pasterskie Dominiki zdecydowanie lepiej zdało egzamin niż kulbaka – dzięki tkaninie na siedlisku nie ślizgałem się tak mocno w trakcie tych wszystkich manewrów.</p>
<p> </p>
<p>Wyposażenie do walki, które zregenerowałem, odnowiłem i częściowo zrobiłem nowe, na Grunwaldzie sprawdziło się dobrze. Zaskoczył mnie hełm, który w trakcie galopu strasznie mi skakał na głowie, choć jest ciasny. Blachy w płatach od siodła się zawinęły – muszą być inaczej ułożone. Blachy na plecach są zbędne – tak jak w oryginale powinno być.</p>
<p><img id="image167" title="pas-na-piersi-but-oraz-noga.jpg" alt="pas-na-piersi-but-oraz-noga.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/pas-na-piersi-but-oraz-noga.jpg" align="middle" /></p>
<p>Zbrojniki na łydkach nie przeszkadzały (nie ma ich na fotce), pikowańce na nogach wraz z miskami na kolanach leżały bardzo dobrze, ale tak jak patrzałem, jeśli miałbym mieć zbrojniki na udach, czy też blachy, to wycięcia po wewnętrznej stronie uda i ułożenie muszą mieć inne chyba niż obecnie praktykowane dla pieszych, by mieć kontakt z koniem. Rękawice – w lewej dłoni miałem w rękawicy pancernej trzymać wodze, jako ze jestem amator jazdy, to zrezygnowałem z rękawicy na lewą rękę. Na prawej dłoni miałem klasyczną dwupalczastą, kolczą rękawicę ze sztywnym mankietem, bardzo wygodnie w niej mogłem operować mieczem. Z tarczy na tym etapie mych umiejętności jazdy zrezygnowałem, pomimo tego, że była przygotowana do jazdy.</p>
<p> </p>
<p>Tak z mego punktu widzenia, gdyby tak zrobić ”wyprawę na poważnie” to niestety ze względu na przygotowanie ludzi w RR, odbyła by się ona dosłownie w gronie paru - parunastoosobowym, gdzie na każdego potrzebne by były 2-3 konie, do bieżącej ich wymiany w trakcie drogi czy noszenia juków, jeśli chciałoby się tak jak ja brać udział w bitwie i mieć całe toboły narzędzi na różne okazje. Drugim mankamentem jest oczywiście kwestia obycia tych osób z końmi, pewnej zaradności, by uczestnik dał sobię rade zarówno przy „obsłudze” konia jak i bieżących, codziennych wydarzeniach. Oczywiście podstawą przy braku tych umiejętności są chęci do ich poznania, nauczenia się i wykorzystania oraz pewna konsekwencja w działaniu: bez względu na pogodę i własne samopoczucie pewne rzeczy trzeba zrobić sprawnie i ochoczo, by „karawana” szła dalej.</p>
<p> </p>
<p><a title="Bocian w trakcie kapieli" href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/kapiel-koni-kacper-z-wroclawia.jpg"><img id="image163" height="96" alt="kapiel-koni-kacper-z-wroclawia.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/07/kapiel-koni-kacper-z-wroclawia.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a> Pragnę podziękować Efendiemu za zaproszenie do tego projektu.<br />
Pragnę podziękować Robertowi za wspólne pokonanie szlaku.<br />
Pragnę podziękować Bocianowi za Kratkę.<br />
Kratka dziękuję Tobie za wspólne dwa tygodnie w siodle.<br />
Dziękuję Agnieszce, Kamili, Kamykowi, i Kaśce za wiadra wody. Dziękuję Ułanowi, Kacprowi, Jarkowi za wspólne kąpanie koni z przygodami<br />
Chłopakom z taborów za cenne uwagi.<br />
Czarnemu Rycerzowi i dla jego pocztu za kawy, arbuzy, uśmiechy i wszystkie miłe chwile oraz za fotografie, umieszczone tutaj.<br />
Rosemar, za przygotowanie mnie i zbudowanie podstaw w roku 2008 na to, co mnie spotkało tutaj.</p>
<p> </p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/Wawotschnitz/PrzemarszChoragwiRycerskiejNaGrunwald#">Galeria</a> zdjęć Ewy Wawoczny z przemarszu.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=160</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie chrustowej sprawy</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=144</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=144#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2009 13:34:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<category>Zloty</category>

		<category>Wyprawy po chrust</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=144</guid>
		<description><![CDATA[ 28 lutego wybralismy się w grotnickie lasy, by pozbierać trochę chrustu. Zapraszam do czytania i komentarza wniosków i uwag z tejże jednodniowej wycieczki zaczętej i zakończonej nocowaniem w krzaczorach.  
 
Wycieczka po lesie była organizowana przez Damiana i z tego względu miała dla mnie charakter szkoleniowy. Zarówno, by Damian nabył nowych umiejętności organizatorskich i wszedł na wyższy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/damian-przy-pracy.jpg"><img id="image146" height="96" alt="Damian przy zbieraniu chrustu" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/damian-przy-pracy.miniatura.jpg" width="128" align="left" /> </a>28 lutego wybralismy się w grotnickie lasy, by pozbierać trochę chrustu. Zapraszam do czytania i komentarza wniosków i uwag z tejże jednodniowej wycieczki zaczętej i zakończonej nocowaniem w krzaczorach.  </p>
<p> <a id="more-144"></a></p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/paluchy.jpg"><img id="image157" height="96" alt="My" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/paluchy.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>Wycieczka po lesie była organizowana przez Damiana i z tego względu miała dla mnie charakter szkoleniowy. Zarówno, by Damian nabył nowych umiejętności organizatorskich i wszedł na wyższy poziom postrzegania, jak i też uczestnicy (bazowo miały być to osoby z pocztu) bezstresowo mogły sprawdzić swój poziom przygotowania do „pocztu w drodze” pod kątem ubioru jak i też strony praktycznej:, co nieść, co zabrać, jak to nieść, jak wieczorem zagospodarować czas. </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/uczestnicy.jpg"><img id="image145" height="96" alt="uczestnicy" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/uczestnicy.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>Na imprezę zgłosiło się całkiem sporo osób jak na standardy wędrówkowe, jednakże z tymi samymi standardami niewiele w końcu poszło z nami do lasu, z przyczyn losowych wiele osób w ostatniej chwili zrezygnowało z wyjazdu. Mamy nadzieję, że jednak rychło na szlaku się zobaczymy.<br />
 </p>
<p>Wydarzenie to odbyło się w grotnickich lasach, w pobliżu których mieszkamy a również gdzie jest organizowana Zimna Woda. Dzięki temu został stworzony pewnego rodzaju bufor bezpieczeństwa dla osób, które mogły być zbyt słabo przygotowane do wydarzenia – na szczęście z niego nie trzeba było korzystać.<br />
 </p>
<p>Wypad z dwudniowym noclegiem był naszym pierwszym wypadem w takiej formie – poprzednie, których mieliśmy już parę były bez opcji nocowania i żywienia się w terenie, zatem nowy bagaż doświadczeń mógł zostać zdobyty.<br />
 </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/droga-bez-sniegu.jpg"><img id="image147" height="96" alt="Droga bez sniegu" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/droga-bez-sniegu.miniatura.jpg" width="72" align="left" /> </a>Pogoda na przednówku trafiła nam się dobra pod kątem opadów: praktycznie nie padał ani deszcz ani śnieg między piątkiem a niedzielą, jednakże temperatura lekko powyżej 0 stopni i słońce przebijające się przez chmury sprawiło nam wiele problemów. Las partiami był ogołocony ze śniegu i o suchym podłożu, gdzieniegdzie były łaty śnieżne i wyraźne ścieżki leśnie zaś niekiedy brodziliśmy w grząskim, lepiącym się śniegu, pod którym częstokroć były kałuże wody.</p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/droga-osniezona.jpg"><img id="image148" height="96" alt="Droga osniezona" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/droga-osniezona.miniatura.jpg" width="72" align="left" /> </a>Oznaczało to praktycznie, że już po pierwszej półtorej godziny marszu wszystkie buty były przemoknięte na wylot u wszystkich uczestników. Ja chodziłem w nogawicach pikowanych, które wykorzystuję do walk – skórzana podeszwa zaś reszta nogawic stanowią zszyte materiału – len i wełna. Przemokły bardzo szybko na wysokość powyżej kostki i w trakcie nocnego suszenia nie udało się ich wysuszyć – może zbyt krótko trzymałem je przy ognisku, obawiając się uszkodzenia podeszw.</p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/grzezniemy.JPG"><img id="image153" height="96" alt="Grzezniemy w lesie" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/grzezniemy.miniatura.JPG" width="128" align="left" /> </a>Na szczęście w takich nogawicach po wejściu w kałuże i po około 100 metrach marszu, chłodu się już w stopy nie odczuwało a jedynie przelewającą się wodę między palcami. Damian i Razowiec sprawdzali skórzane łapcie na buty, gdzie, jako dodatkowy izolator zastosowali liście dębu oraz igliwie. Chyba było im trochę cieplej i buty przemokły im dopiero po godzinie – półtorej. Niefortunnie w którymś momencie na coś także nadepnąłem i mam dziurę w podeszwie na 5 cm. Przemoknięta skóra jest bardzo łatwa do przedziurawienia. Na szczęście tylko pierwsza warstwa została przecięta.<br />
 </p>
<p>Przed wypadem zastanawiałem się, którą opcję jako szef pocztu wybrać co do stroju: czy założyć przeszywanicę i na nią skórznie, czy też normalne suknie. Skończyło się na tym, że założyłem suknie, by warstwami – zdejmowaniem lub zakładaniem reagować na mój komfort cieplny w trakcie marszu a także, w przypadku przemoknięcia, by móc warstwowo swój strój podsuszać. Wadą tego rozwiązania były wrzynające się paski w ramiona oraz w szyję – w przeszywanicy tego problemu nie miałem.<br />
 </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/jasmin-pierwszego-wieczoru.JPG"><img id="image150" height="96" alt="Pierwszy wieczor" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/jasmin-pierwszego-wieczoru.miniatura.JPG" width="128" align="left" /> </a>Do spania pierwszej nocy wykorzystałem podkład z tarczy, którą ułożyłem na dwu kołkach drewnianych. Dzięki temu tarcza nie nasiąkła wodą od podłoża. Niestety jest zbyt krótka i było dosyć niewygodnie, zatem na długiej tarczy – migdale spałoby się znacznie lepiej i ku temu rozwiązaniu będę zmierzał w przypadku, gdy trzeba by było spać na mokrej ziemi.<br />
 </p>
<p>Samo noszenie tarczy sprawdziłem w dwu wariantach: tarcza na plecach i na nią tobół, bądź też tobół na plecy a tarcza po lewym boku po skosie.<br />
 </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/zwiazany-tobolek.miniatura.jpg"><img id="image154" height="96" alt="tobolek" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/zwiazany-tobolek.miniatura.jpg" width="128" align="left" /> </a>W pierwszym rozwiązaniu tobół jakimś cudem dodatkowo dociążał tarczę i jej pas nośny wbijał się w ramię, szyję. Było niewygodnie bardzo. W drugim przypadku tarcza była na wierzchu, dostępna od razu do walki i nie powodowała niewygody w trakcie marszu, o którą się obawiałem. Przy konstrukcji tobołka do noszenia zrezygnowałem z szycia worków, koszów wiklinowych itp. rozwiązań. Nastawiłem się na prostotę i się okazało to bardzo dobrym rozwiązaniem.</p>
<p> <a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/zwiazany-tobolek-dol.jpg"><img id="image156" height="96" alt="Dół tobołka" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/zwiazany-tobolek-dol.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>Dawało się bardzo szybko przygotować posłanie do spania, szybko spakować, torby i bukłaki zawieszone na poprzeczce się nie bujały, zaś związanie krajki rzemieniem zapobiegło zsuwaniu się jej z mych ramion i niewygodę.</p>
<p>Jedyna rzecz, która mnie martwi to, że w trakcie deszczu woda penetrowałaby wszystkie zwinięte materiały bez problemu i będę musiał tu znaleźć coś, co można nosić nad tobołem – może tarczę?</p>
<p>Same poprze<a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/spakowany-tobolek.jpg"><img id="image149" height="96" alt="spakowany-tobolek.jpg" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/spakowany-tobolek.miniatura.jpg" width="72" align="left" /></a>czki w tobole pełniły dobrą rolę stabilizatorów i miejsc, gdzie można coś przywiązać, przytroczyć, jednakże w pracach obozowych na wieczór nie mogłem dla nich znaleźć na razie zastosowania może mogłyby służyć za podstawkę pod wieszak na kociołek?<br />
 </p>
<p>Giermków miałem dwu do dyspozycji, jednakże nie obarczałem ich wyposażeniem dodatkowym, by samemu sprawdzić pewne rozwiązania. Inaczej się nosi sprzęt na konnej wyprawie, inaczej na turystycznej.<br />
 </p>
<p><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/jasmin-z-mieczem.JPG"><img id="image152" height="96" alt="Z mieczem" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/jasmin-z-mieczem.miniatura.JPG" width="128" align="left" /> </a>Moje wyposażenie:<br />
<span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Tarcza trójkątna<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Miecz – nie przeszkadzał w marszu<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Włócznia – nie przeszkadzała w marszu<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Nogawice pikowane – lniano wełniane, miski stalowe na kolanach;<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Nogawice wełniane dwuwarstwowe<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3"><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/przemoczony-but.jpg"><img id="image155" height="96" alt="Przemoczona nogawica" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/przemoczony-but.miniatura.jpg" width="72" align="left" /></a>·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Gacie wełniane – jakoś nie jestem zachwycony, może za ciasne były czy co? Preferuje lniane<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Koszula bez rękawów, wełniana<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Suknia wełniana, dwuwarstwowa, z rękawami jednowarstwowymi<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Suknia wełniana, jednowarstwowa<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font face="Times New Roman"><font size="3">Suknia wierzchnia wełniana, z kapturem podbita lnem, do podróży – jednej nocy w niej spałem, drugiej służyła za poduszkę. W ciągu dnia nienoszona, pierwszej nocy kaptur przy ognisku się przypalił. Rękawy za łokieć.<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font face="Times New Roman"><font size="3">Suknia wierzchnia skórzana podbita wełną – przy ognisku wełna na wierzchu była ciepła, skórznia zaś na wierzchu zimna – ciekawe, rękawy za łokieć;<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Kaptur wełniany jednowarstwowy<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Czapka wełniana dwuwarstwowa – spałem w niej w nocy, za dnia i drugiej nocy było mi za gorąco by ją mieć na głowie;<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Skóra barania do spania;<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Materiał prostokątny wełniano - lniany ok. 1,2 m na 2 m do spania (wełna cieńka)<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Materiał prostokątny wełniany, dwuwarstwowy - ok. 1,5 m na 2,5 m do spania (wełna cieńka)<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Płaszcz z półkola, wełniany dwuwarstwowy, podszewka z cieniutkiej i delikatnej wełny;<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">Rękawiczki wełniane – takie z naturalnej wełny, dziergane na drutach? Pierwszej nocy miałem je na dłoniach, przypaliły się na ognisku, zatem drugiej nocy spałem bez rękawiczek.<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3"><a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/rzeczy.jpg"><img id="image158" height="96" alt="Spakowane tobołki" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/rzeczy.miniatura.jpg" width="128" align="left" /></a>·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">1 tykwa 1 litr, 1 tykwa 0,5 litra, 1 bukłak skórzany 0,75 litra. Wystarczająco. Jednak przy dłuższych wyprawach brak bukłaka około 2 litrów – muszę zrobić, poprzedni się zgubił. Tykwy były przytroczone do tobołka i włożone do sakw.<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">2 sakwy lniane na jedzenie i drobiazgi. Jedna sakwa wisiała na ramieniu, ale po godzinie marszy przytroczyłem ją do tobołka.<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">2 sakiewki wełniane<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><span lang="PL"><font size="3"><font face="Times New Roman">3 noże, różnych kalibrów do różnego zastosowania, łyżka, kubek gliniany<br />
</font></font></span><span lang="PL"><font size="3">·</font>        </span><font size="3"><span lang="PL"><font face="Times New Roman">Rzemienie, krzesiwo, krzemienie, busola</font></span><span lang="PL">J</span><span lang="PL"><font face="Times New Roman">, sznur około 3 metrów, sznurek około 20 metrów, dratwa, nić lniana oraz igły, rzemienie skórzane. .<br />
 <a href="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/nocujemy.JPG"><img id="image151" height="96" alt="Nocujemy" src="http://www.poczet-jasmina.pl/wp-content/uploads/2009/03/nocujemy.miniatura.JPG" width="128" align="left" border="2" /> </a></font></span></font><font size="3"><span lang="PL"><font face="Times New Roman">Jako bogatszy, nie stosowałem filców lecz same wełny, z czego podbicie płaszcza z wyśmienitej wełny. Czekają mnie skórzane solidne nogawice do zrobienia, oraz patynki – choć nie wiem, jak się w nich będzie na szlaku chodziło. Ogólnie całe wyposażenie spełniło swoją rolę. Nie byłem nadmiernie przeciążony i dawało się przejść około 18 kilometrów na grząskim śniegu, gdzie niekiedy tempo przemarszu wynosiło około 2km/h.<br />
Do zobaczenia na szlaku.<br />
</font></span></font>
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=144</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wiosenne trening</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=143</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=143#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2009 07:40:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jasmin</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=143</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy na nasze treningi w sezonie wiosna/lato 2009. Będą się odbywały w Zgierzu na ulicy Łąkowej 18 przy TBS&#8217;ach w soboty od 15:00 oraz w piątki od 17:30. Osoby, które są niestowarzyszone powinny przed spotkaniem się z nami skontaktować - plany nasze mogą ulec zawsze zmianie ze wzgledu na wyjazdy.

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszamy na nasze treningi w sezonie wiosna/lato 2009. Będą się odbywały w Zgierzu na ulicy Łąkowej 18 przy TBS&#8217;ach w soboty od 15:00 oraz w piątki od 17:30. Osoby, które są niestowarzyszone powinny przed spotkaniem się z nami skontaktować - plany nasze mogą ulec zawsze zmianie ze wzgledu na wyjazdy.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=143</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprawa w grotnickie lasy 27.02-1.03.2009</title>
		<link>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=142</link>
		<comments>http://www.poczet-jasmina.pl/?p=142#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2009 18:59:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian</dc:creator>
		
		<category>Nowości</category>

		<category>Zloty</category>

		<category>Wyprawy po chrust</category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.poczet-jasmina.pl/?p=142</guid>
		<description><![CDATA[Wyprawa zakończona skukcesem - wszyscy przetrwali, chrust też był - widoczny na zdjęciach :) Pogoda była w miarę dobra, chociaż niektórzy narzekali na mokry śnieg zalegający na ziemi. Zrobiliśmy jakieś 20 km brodząc w tym śniegu, spędziliśmy również dwie noce &#8220;pod chmurką&#8221; - na nasze szczęście nie padało, jedynie nad ranem troche krupy śnieżnej spadło. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyprawa zakończona skukcesem - wszyscy przetrwali, chrust też był - widoczny na zdjęciach :) Pogoda była w miarę dobra, chociaż niektórzy narzekali na mokry śnieg zalegający na ziemi. Zrobiliśmy jakieś 20 km brodząc w tym śniegu, spędziliśmy również dwie noce &#8220;pod chmurką&#8221; - na nasze szczęście nie padało, jedynie nad ranem troche krupy śnieżnej spadło. W wyprawie w końcu wzięli udział: <a href="http://picasaweb.google.pl/kochel.krzysztof/Grotniki09#5308326758944779762" target="_blank">Jaśmin</a>, <a href="http://picasaweb.google.com/Dazzoth/WyprawaGrotniki#5308186543420628770" target="_blank">Damian (Ja:))</a>, <a href="http://picasaweb.google.com/Dazzoth/WyprawaGrotniki#5308187474644661794" target="_blank">Krzysiek K.</a>, <a href="http://picasaweb.google.com/Dazzoth/WyprawaGrotniki#5308187763971508546" target="_blank">Nietoperz</a> i <a href="http://picasaweb.google.com/Dazzoth/WyprawaGrotniki#5308185354332587394" target="_blank">Razosław</a> za co serdecznie im dziękuję, odwiedzali nas wieczorami jeszcze Janek i Krzysiek M., których pozdrawiam! Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wyprawy znajdujących się w <a href="http://www.poczet-jasmina.pl/?page_id=74" target="_blank">linkach do galerii</a>.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.poczet-jasmina.pl/?feed=rss2&amp;p=142</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
